Jak postępować ze zniesławieniem w sieci


Jak postępować ze zniesławieniem w sieci

 

Internet, podobnie jak papier wszystko przyjmie. Nie wszystko jednak da się przyjąć z punktu widzenia odbiorcy, a mówiąc wprost, wiele internetowych wpisów jest wręcz nie do przyjęcia. Pół biedy, jeśli obraźliwe, chamskie, agresywne i obelżywe wpisy dotyczą przedmiotów. Problem staje się poważny, gdy odnoszą się do osób.
Weźmy przykład pewnej pani adwokat, na stronie której ktoś zamieścił komentarz, zarzucający jej, że łamie prawo reklamując się w sieci, podczas gdy adwokatom tego robić nie wolno. Wpis jest po pierwsze nie prawdziwy, bo adwokaci, podobnie jak osoby świadczące inne usługi mają prawo ogłaszać się w sieci. Po drugie, podważa zaufanie do pani mecenas, która posługuje się prawem, a sama rzekomo je łamie. Nie każdy z czytających ów wpis poświęci czas na sprawdzenie, czy merytorycznie jest on prawdziwy. Większość natomiast opuści stronę tej kancelarii z przeświadczeniem, że z usług tej osoby korzystać nie warto.
Większość tak zwanych hejterów posługuje się dodatkowo fałszywymi imionami i nazwiskami lub cudzymi adresami mailowymi. Tak było również w przypadku omawianego wpisu. Żeby nadać mu wiarygodność, pod spodem zamieszczono adres innej kancelarii adwokackiej. Skoro wpis zamieścił inny fachowiec z tej samej branży, to pewnie zna się na rzeczy i wie co pisze.
Tym razem się nie udało: zniesławiona pani adwokat niezwłocznie poinformowała o tym kancelarię, której adres widniał pod komentarzem. Pracujący tam adwokat podejmie kroki w celu wyjaśnienia sprawy.

Zniesławienie w internecie

 

Internet, to przestrzeń, w której takie zniesławiające wpisy pojawiają się nagminnie. Zjawisko jest o tyle groźne, że wpisy takie mają o wiele większy zasięg niż te same treści wykrzyczane na ulicy czy wywieszone na słupie ogłoszeniowym.
Wielu internautom wydaje się, że do sieci można wrzucić wszystko, cokolwiek się chce. Owszem można, ale trzeba liczyć się z odpowiedzialnością za to, co się tam wrzuci. Wykrzyczane na ulicy słowa trudno udowodnić. Słowa wrzucone do sieci są zapisem, który tam zostaje i w razie czego stanowi niepodważalny dowód w sprawie. Internet dawno przestał być anonimowy. Jeśli trzeba, bez problemu daje się namierzyć autorów i autorki zniesławiających wpisów. Każda strona internetowa czy portal społecznościowy jest przestrzenią wirtualną, którą zarządza i za którą odpowiada konkretna osoba lub zespół osób. Osoby te mają obowiązek udostępnić organom ścigania i sądowi dane użytkowników, którzy dopuścili się zniesławienia. Zniesławiając kogoś w internecie naruszamy cudze dobra osobiste, co jest przestępstwem. Po ustaleniu kto zniesławił nas w sieci, mamy prawo dochodzić z tego tytułu roszczeń przewidzianych przez prawo.

 

Reakcja na zniesławienie w sieci

 

Będąc ofiarą zniesławienia w sieci, nie warto pozostawiać sprawy bez odzewu. Powodujemy tym tylko tyle, że internetowi hejterzy czują się bezkarni. Tymczasem bezkarni naprawdę nie są, jeśli tylko poświęcimy czas na podjęcie kilku kroków.

Namierzenie autora zniesławiającego wpisu należy zacząć od ustalenia tzw. adresu IP. Jest to numer, który zna właściciel portalu, na którym pojawił się wpis. Adres IP zaliczany jest do chronionych prawem danych osobowych. Administrator portalu lub serwisu musi udostępnić go osobie, która wnioskuje o to, ponieważ na tym właśnie portalu lub w tym właśnie serwisie pojawił się zniesławiający ją komentarz.
Osoba zniesławiona ma prawo wytoczyć sprawę sądową z powództwa cywilnego, a nawet sprawę karną. Szczegółowe przepisy związane z tym zagadnieniem zawiera art. 23 ust. 1 pkt. 5 oraz art. 27 ust. 1 pkt. 5 ustawy o ochronie danych osobowych.
W niektórych serwisach adres IP autora komentarza można zdobyć bez wnioskowania o niego do zarządzającego serwisem. Adres ten można sprawdzić posługując się adresem mailowym autora wpisu.
Znając adres IP bez trudu zidentyfikujemy osobę, która zniesławiła nas w sieci. Wraz z adresem IP otrzymujemy informację o dostawcy internetu. Do niego właśnie trzeba zwrócić się o sprawdzenie, kto logował się w porze pojawienia się wpisu i kto jest jego autorem. Jeśli dostawca internetu lub administrator portalu odmówi podania danych autora komentarza, należy interweniować u Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z prośbą o nakazanie udostępnienia danych komentującego.

W praktyce jest tak, że GIODO i sądy administracyjne, w których składa się odwołania od negatywnej decyzji GIODO stają po stronie ofiar zniesławienia i nakazują ujawnienie danych. Odmowa podania danych w takiej sytuacji sprzeczna jest z art. 30 i art. 47 Konstytucji RP.
Po ustaleniu danych personalnych osoby, która zniesławiła nas w sieci, możemy dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Możemy żądać zaniechania zachowań naruszających nasze dobra osobiste, jak również usunięcia z sieci istniejących już wpisów. To jeszcze nie wszystko. Naszym prawem jest także żądanie usunięcia skutków, jakie spowodowały zniesławiające wpisy. Usunięcie to następuje przez zamieszczenie w prasie lokalnej przeprosin bądź sprostowania. Możemy żądać też zadośćuczynienia finansowego lub przekazania jakiejś kwoty na cele dobroczynne. Jeśli na skutek naruszenia naszych dóbr osobistych komentarzem zamieszczonym w internecie wystąpiła jakaś szkoda, od autora wpisu mamy prawo żądać odszkodowania. Szkodą jest tu na przykład utrata zarobków spowodowana odejściem dotychczasowych klientów lub zmniejszeniem się napływu nowych po pojawieniu się wpisu.
Zniesławienie i zniewaga są nie tylko naruszeniem dóbr osobistych- tak interpretuje je prawo cywilne, są również przestępstwem podlegającym prawu karnemu. Art. 212 kk mówi, że kto pomawia inną osobę o postępowanie bądź właściwości mogące poniżyć ją w oczach opinii publicznej lub skutkować ryzykiem utraty zaufania łączącego się z danym zawodem lub stanowiskiem, podlega karze grzywny lub ograniczenia wolności. Jeśli wyżej wymieniony czyn popełniono za pośrednictwem środków masowego komunikowania się, sprawca podlega również karze pozbawienia wolności do 1 roku.

W sytuacjach zniesławienia sądy mogą orzekać dodatkowe kary, jakimi są nawiązki na rzecz osoby pokrzywdzonej, PCK lub inny cel społeczny. Jeśli ofiara zniesławienia zawnioskuje o podanie wyroku skazującego do wiadomości publicznej, sąd musi to zrobić.
Te same sankcje wraz z nawiązkami grożą osobie, która znieważa inną osobę w jej obecności lub poza nią. Zniewaga musi być publiczna bądź poczyniona z zamiarem dotarcia do adresata.

Jeśli chodzi o drogę sądową, ofiara zniesławienia ma dwie drogi. Może wytoczyć sprawę w sądzie cywilnym i w sądzie karnym. Do sądu cywilnego wnosi się powództwo cywilne, a do karnego prywatny akt oskarżenia. W sytuacjach wyjątkowych, sprawę karną o zniesławienie inicjuje prokurator, który może żądać wydania wobec sprawcy wyroku skazującego.

Internet na plus.

 

O internecie trzeba również powiedzieć to, że nie jest on przestrzenią, w której pojawiają się tylko i wyłącznie obraźliwe, obelżywe, chamskie i zniesławiające komentarze o innych osobach. Wręcz przeciwnie: to dzięki internetowi i za jego pośrednictwem inicjowane są wspaniałe akcje dobroczynne, społeczne i charytatywne. Internet, to przestrzeń, gdzie każdy ma możliwość publicznego wypowiedzenia się, co jest niewątpliwym plusem i wartością demokratyczną, z jaką do tej pory nie mieliśmy do czynienia. To pierwsza w dziejach świata platforma, gdzie wypowiedzieć mogą się wszyscy i wszyscy mogą odczytać te wypowiedzi. Problem tkwi w tym, jak poszczególni ludzie korzystają z tego narzędzia. Opisane wyżej środki prawne mają na celu powstrzymanie autorów zniesławiających wpisów od kontynuowania tej niechlubnej i szkodliwej działalności.
Pomawianie w sieci nie powinno, a nawet nie może pozostawać bez odzewu. Dlatego należy reagować na każdy jego przejaw, wykorzystując dostępne możliwości techniczne i instrumenty prawne. 


Adwokat Katowice, Jastrzębie-Zdrój, Wodzisław Śląski.