Rozwód i najpopularniejsze sztuczki przy nim stosowane


Najtrudniejsze są rozwody małżeństw, które trwały długo, mają spory wspólny majątek i dzieci. Sprawy rozwodowe są wówczas bardzo skomplikowane i długie. Nierzadko bywa tak, że najważniejszą kwestią staje się podział majątku. W dodatku kwestią, która rodzi emocje, o które rozwodzący się małżonkowie nigdy by siebie nie podejrzewali. Mówiąc wprost, sala sądowa staje się areną zawziętej i irracjonalnej walki, w której wszystkie chwyty i ciosy są dozwolone. O emocjonalnych skutkach tej walki nie muszę pisać. Im dłużej trwa, tym są głębsze i bardziej dotkliwe. Dość, że koniec sprawy, niezależnie na czym stanie, wielu osobom przynosi ulgę i upragniony sposób. Większość jest wykończona napięciem, niepewnością, strachem, zaskoczeniem i złością, jakie dominują podczas sprawy. Zdarza się i tak, że pod wpływem silnych emocji, strony posuwają się do nieczystych zachowań, zwanych sztuczkami. Najczęstsze z nich polegają na czyszczeniu kont bankowych, utrudnianiu kontaktu z dziećmi, bądź zatajanie wspólnego majątku. U progu batalii rozwodowej warto uzgodnić z drugą stroną nie stosowanie nieuczciwych zagrywek. Jeśli już chcemy je stosować, to trzeba mieć świadomość, że druga strona odpłaci się tym samym, co przedłuży tylko i skomplikuje całą sprawę.

Najpopularniejsze sztuczki rozwodowe:


Celowe zmniejszanie wysokości alimentów, poprzez odejście z pracy lub celowe obniżenie dochodów


Podczas ustalania wysokości alimentów na dziecko, sąd nie kieruje się tym ile zarabia rodzic zobowiązany do ich płacenia, ale tym ile faktycznie może zarobić w danych warunkach, na danym stanowisku itp. Mimo to, w wielu przypadkach stosowana jest sztuczka polegająca na celowym zmniejszaniu dochodów lub wręcz pozbawieniu się ich. Bywa tak, że sztuczka się udaje. Stronie zaniżającej dochody udaje się tak dobrze uzasadnić ową sytuację, że sąd na tej podstawie zmniejsza wysokość zobowiązania alimentacyjnego.

Oto przykład:

Mąż wyjechał do innego miasta, by lepiej zarabiać na rodzinę. Żona została z dziećmi i swoją małą firmą. Mężowi się powiodło, zarabiał coraz lepiej, ale małżeństwo rozpadło się z powodu rozłąki. Podczas sprawy ustalono, że dzieci zostają przy matce. Jakiś czas przed rozwodem, dochody męża zaczęły maleć. Przed samą rozprawą były już o połowę niższe. Mężczyzna tłumaczył, że zarabia mniej, bo wcześniej poświęcał pracy cały swój czas, a obecnie zamierza poświęcać go dziecku i ułożeniu na nowo osobistego życia. Żona ustaliła i udowodniła przed sądem że jest inaczej. Mąż celowo obniżał dochody, by jego zobowiązanie alimentacyjne na dzieci było jak najniższe. W porozumieniu z szefem, ustalił on, że część wypłaty, jaką stanowiły premie i prowizje otrzyma już po rozprawie rozwodowej i po ustaleniu wysokości alimentów.

Tym razem sztuczka się nie udała. Jednak w większości tego typu sytuacji, bardzo trudno jest dojść do faktycznej przyczyny zmniejszenia się dochodów strony zobowiązanej do płacenia alimentów na dziecko. W interesie drugiej strony jest przedstawienie sądowi niezbitych dowodów na celowe obniżanie dochodów.

 


Odcięcie drugiej strony od środków finansowych zaspokajających podstawowe potrzeby życiowe

Sztuczka ta jest możliwa zwłaszcza wtedy, gdy na dochód rodziny pracuje jedna ze stron.

W praktyce zawodowej zetknąłem się z rodziną, na którą pracował mąż. W chwili gdy postanowiono o rozwodzie, przestał utrzymywać najbliższych, pozbawiając ich środków niezbędnych do życia. Uczynił tak by uzyskać ze strony żony zgodę na rozwód na jego warunkach.

Aby uniknąć tej sztuczki, należy jeszcze przed rozwodem zabezpieczyć swoje środki finansowe. W ten sposób nie da się oczywiście uniknąć samej sztuczki, ale jej skutki będą o wiele mniej bolesne – będzie z czego żyć, zanim sąd rozstrzygnie o podziale majątku i ewentualnych alimentach.

 

Potomstwo jako karta przetargowa w konflikcie między dorosłymi


Zdarza się, że zapędzeni w złości i chcący dopiec sobie nawzajem dorośli, zaczynają wciągać dzieci w niekończącą się grę. Dzieci stają się wówczas kartą przetargową w konflikcie między dorosłymi. Istnieje wiele wariantów tej gry. Najczęściej zdarza się jednak tak, że jedna strona utrudnia lub uniemożliwia drugiej kontakt z dziećmi, do momentu, aż nie przystanie na jej żądania, dotyczące podziału majątku, alimentów lub obowiązków rodzicielskich. Utrudnianie kontaktu z dziećmi polega na przykład na symulowaniu ich choroby lub wyjeżdżaniu z nimi gdziekolwiek, dokładnie wtedy, gdy mają spotkać się z drugą stroną. Nie rzadko zdarzają się super atrakcyjne propozycje, które dziecko przedkłada nad kontakt z drugim rodzicem.

Jeśli do czegoś takiego dochodzi w momencie gdy sąd określił już jak mają wyglądać kontakty z dziećmi obu stron, mamy do czynienia z odmową wykonania lub sabotowaniem orzeczenia sądu.

Zgodnie z prawem, rodzic, któremu utrudnia się kontakty z dziećmi może złożyć wniosek o to, by sąd nakazał drugiej stronie zapłatę za każdy przypadek utrudnienia lub uniemożliwienia tego kontaktu. Zapłata wyliczana jest osobno za każdy dzień, w którym rodzic pozostający z dzieckiem nie wykonał orzeczenia sądu.

 

Udawanie, że w rodzinie panuje przemoc i wyłudzanie niebieskiej karty


W tej sztuczce przodują głównie kobiety. Mają łatwiej, bo ogólnie wiadomo, że 95% sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni. Kobiety chcące uzyskać coś podczas rozwodu, posuwają się do prowokowania sytuacji, które na osobach z zewnątrz robią wrażenie, że w rodzinie panuje przemoc, a konkretnie, że stosuje ją mąż. Aby wywołać w otoczeniu wrażenie bycia ofiarą przemocy, prowokują głośne kłótnie kończące się na klatce schodowej lub przed budynkiem. Nierzadko bywa, że skarżą się sąsiadom na złe traktowanie przez męża. Prowokują awantury, gdy mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. Kilka takich sytuacji wystarczy czasami, by inni zaczęli myśleć, że mąż znęca się nad żoną i dziećmi. Wtedy do akcji wkracza policja wezwana przez kobietę. Stróże prawa muszą zebrać wywiad na temat mężczyzny posądzanego o stosowanie przemocy. Nie trudno zgadnąć, co usłyszą od sąsiadów. Skutkiem takich zabiegów jest bardzo często uruchomienie procedury niebieskiej karty. Niebieska karta ma ogromne znaczenie. Na jej podstawie sąd orzeka rozwód z wyłącznej winy sprawcy przemocy. Sprawca przemocy ma również sprawę karną.

Sztuczka z pozorowaniem przemocy w rodzinie i wyłudzaniem niebieskiej karty nie jest zbyt częsta.

Aby nie dopuścić do jej zastosowania, należy w porę zacząć w jakikolwiek sposób rejestrować kłótnie wywoływane przez drugą stronę. Nagranie audio lub filmy są w takich sytuacjach jedynymi dowodami świadczącymi o nieprawdziwości zarzutów.

 

Przedłużanie sprawy rozwodowej


Kolejna sztuczka, to przedłużanie sprawy rozwodowej tak długo, jak tylko się da. Chodzi o zafundowanie drugiej stronie niekończącej się wojny nerwów, której nie wytrzyma i przystanie na określone warunki. W sztuczce tej główną rolę grają opóźnianie i blokowanie sprawy sądowej. W praktyce, polega to na ciągłym dostarczaniu sądowi zwolnień lekarskich lub przedstawianiu kolejnych dowodów i świadków. Przedłużanie sprawy rozwodowej ma również na celu doprowadzenie do sytuacji, w której drugiej stronie zabraknie środków na kontynuowanie batalii.

Aby ustrzec się przed tą sztuczką, warto już na początku skorzystać z pomocy profesjonalisty z odpowiednim doświadczeniem, który będzie naszym pełnomocnikiem.

 

Dążenie do tego, by sprawa rozwodowa skończyła się jak najszybciej, a wspólny majątek jak najszybciej został podzielony


Równie niebezpieczną i podstępną zagrywką jest presja jednej strony, by rozwód przeprowadzić bardzo szybko i równie szybko dokonać podziału majątku. Pozornie chodzi tu o zaoszczędzenie wszystkim nerwów, napięcia i stresu. Naprawdę chodzi o to, by sąd nie dopatrzył się szczegółów takich jak zdrada czy ukryte dochody. Co nagle, to po diable. Jeśli postępowanie drugiej strony wydaje nam się podejrzanie wspaniałomyślne, a dodatkowo coś dziwnego dzieje się ze wspólnymi pieniędzmi, należy przyjrzeć się dokładnie całej sytuacji i nie dawać wciągnąć się w szybkie i powierzchowne załatwienie sprawy.

Z pomocy specjalisty należy skorzystać jeśli wspólny majątek ma wiele składników, a my nie do końca rozumiemy ich pochodzenia i charakteru.

 

Przyjaciele w roli szpiegów


Ostatnia sztuczka rozwodowa polega na wykorzystaniu wspólnych znajomych jako przekazicieli treści poufnych rozmów na przykład o strategii procesowej. To obrzydliwe, ale zdarza się, że jeden z małżonków przeciąga kogoś na swoją stronę i wykorzystuje do tego, by uzyskiwać poufne wiadomości na temat postępowania drugiego małżonka. To trudne, ale w sprawach takich jak rozstrzygnięcia rozwodowe warto konsultować się tylko i wyłącznie ze swoim adwokatem. Zaufaniem w takich sytuacjach można obdarzyć tylko tych, co do których jesteśmy w stu procentach pewni. I niech to będzie raczej najbliższa rodzina niż wspólni znajomi.

Opisane wyżej sztuczki wcale nie muszą mieć miejsca. Warto jednak wiedzieć, że istnieją i w porę rozpoznać ich symptomy. Podczas rozwodu z małżonkiem, z którym nie możemy się dogadać, trzeba być przede wszystkim uważnym i czujnym. Innymi słowy, należy włączyć mocno ograniczone zaufanie. 


                            ADWOKAT PATRYK RIEDEL - WODZISŁAW ŚLĄSKI, JASTRZĘBIE-ZDRÓJ-KATOWICE